Schody w „Pancerniku Potiomkinie” i co z tego wynika

Rosja mówi, że nie przyjmuje do wiadomości istnienia rządu, który swoją władzę zdobył przy pomocy barbarzyńskiego przewrotu.
No tak, z tego co pamiętam, to w 1917 roku bolszewicy rzeczywiście skrzyknęli się po cichu i poszli we dwóch czy trzech do cara. Grzecznie zapukali, stuknęli wyglansowanymi obcasami i poprosili szefa o to, żeby sobie już poszedł, bo się im trochę przejadł i znudził. A car, jako że był człowiekiem rozsądnym, przytaknął, że rzeczywiście, czas już chyba najwyższy. Po czym spakował rodzinę i wszyscy pojechali zgodnie z uprzejmą sugestią pomysłodawców, wciąż siedzących cierpliwie w holu, do Baden Baden. Umówmy się, przejmować władzę na barykadach?! Kto to słyszał? No chyba, że ci barbarzyńcy – Francuzi.



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Schody w „Pancerniku Potiomkinie” i co z tego wynika' Brak komentarzy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten post!

Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl