W pewnej norze mieszkał hobbit, czyli dlaczego długo oczekiwany seks po latach, może sprawić nam zawód.

O tym, by na ekranie zobaczyć „Hobbita” marzyłem odkąd go przeczytałem po raz pierwszy, a przeczytałem go wcześniej niż James Cameron nakręcił pierwszego „Terminatora”, no ale przecież później niż Ridley Scott stworzył pierwszego „Obcego”, więc czegoś tam od tego Kina mogłem się już spodziewać. I dlatego idąc do kina dziś wieczorem czułem się dosłownie tak, jakby właśnie zaprosiła mnie do swojej sypialni kobieta, o której śniłem ponad trzydzieści lat. Nie trudno więc sobie wyobrazić moje podniecenie przed seansem.

Czy się zawiodłem? Kobieta ta przygotowała dla mnie bardzo długo grę wstępną nim pozwoliła rozpiąć guziki swojej sukienki i nim moim oczom ukazało się upragnione „W pewnej norze mieszkał hobbit” wytatuowane na jej plecach, a wypalone przecież od lat blisko trzydziestu ognistymi literami w mojej wyobraźni. Jest to niewątpliwie forma jakiegoś zboczenia, a na pewno daleko posuniętej abberacji  gdy facet omdlewa podczas gry wstępnej, w której oprócz jego Ukochanej i jego samego biorą udział krasnoludy, elfy i sugestia smoka, ale nie będę się tego wstydził. Dreszcz przeorał mi plecy. Kiedy sukienka spadła na podłogę na moment niczym trzy trole zamieniłem się w kamień, bo wszystko co zobaczyłem, było dokładnie takie jak powinno. Ok, być może krasnoludy były zbyt wymuskane, zbyt haute couture, być może przeszkadzało mi trochę, że każdy ma inne warkocze na brodzie i inny trochę na siłę stworzony styl, ale przecież oboje czekaliśmy na to trzy dekady, więc Ona miała czas by to wszystko wymyślić, by mnie zaskoczyć.

Dlaczego więc z kina wyszedłem smutny? Przecież nie dlatego, że po ponad dwóch godzinach nagle wyszła do łazienki, mówiąc: „Kotku przepraszam, ale wrócę za rok, jednak proszę nie zaśnij, bo zabawa dopiero się rozpoczęła”. Nie dlatego też, że w jakimkolwiek momencie naszego długo oczekiwanego tetate, czułem, że była myślami gdzieś indziej. Nie, robiła to wszystko dla mnie, z myślą o mnie , oddanym fanie i robiła to tak jakby cały świat przestał istnieć.

Kompletnie nie spodziewałem się w naszym łóżku rewelacyjnego Radagasta czy Davida Craiga, który tej nocy wyglądał jak Azog –  Pogromca Throra, ba na moment straciłem nawet przytomność, gdy w naszej sypialni zalśniła biała suknia Galadrieli. A jednak, kiedy zapaliły się światła, a Ona, pożądana przez mnie przez Lat Tyle zniknęła w tej piekielnej łazience, mam nadzieję, że po to, by wreszcie spełniona zapalić fajka, było mi smutno. Bo albo liczyłem na coś więcej, albo się po prostu zestarzałem.

Nie wiem, może marzenia są po to, by ich jednak nie spełniać. To był najwspanialszy seks wszech czasów, a moment, gdy nacieszywszy się już sobą jak dzieci ustrzelonym misiem w lunaparku wreszcie pozwoliliśmy sobie na zagadki. „Powiedz mi, co mam w kieszeni, i nie mów, że skoro jestem w samym pasie do pończoch to kieszeni żadnej już nie mam” sprawił, że w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia, a jednak do tej chwili czuję smutek.

Kochałem ją trzy dekady i tyle dokładnie na nią czekałem i niby wreszcie sprawiła, że na własnej skórze odczułem  jak to jest, gdy na skrzydłach orła wznosisz się ponad szczytami gór, a jednak czegoś zabrakło

Peterze Jackson nie mam żalu, wyszedłem z tej sypialni niemal pijany ze szczęścia. Z sercem dudniącym głośniej niż wszystkie bębny orków w Morii, ale spraw proszę, by warto było czekać ten rok na ciąg dalszy.

Najdroższa, Twoje Wargi, bo przecież nie Wargowie, są cudowne, choć złem nabrzmiałe, a rozchylająca się na koniec obietnica Smauga doprawdy zdławiła moje zmysły, ale błagam, daj mi coś więcej, kiedy Ona za te dwanaście miesięcy wróci. Spraw, by ten najdłuższy w historii orgazm sprawił, że jedyną rzeczą, o której śnił będę będzie Twoja ekranizacja „Silmarillion”. Bo na razie śnię jedynie o kasjerce z Multikina, która sprzedała mi bilety, a tego się tak oddanemu bez reszty kochankowi nie robi.

„W pewnej norze mieszkał hobbit”. Skoro do tego po tylu latach wróciłeś wysil się proszę na coś więcej niż zamianę Aragorna w Throrina Dębową Tarczę a Sama i Froda w Bilba. Nie odgrzewaj patentów, które z przyczyn marketingowych są oczywiste i są wspaniałe, ale mi, kochankowi, który czekał na To trzydzieści lat, sprawiają mimo wszystko zawód. Wiem, wiele lat upłynęło i kochałem się często, ale chcę by było tak jak nigdy wcześniej! Bo to jednak była Moja Pierwsza Miłość!

Peter, no kurczę, wierzę, że możesz!



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'W pewnej norze mieszkał hobbit, czyli dlaczego długo oczekiwany seks po latach, może sprawić nam zawód.' Brak komentarzy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten post!

Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl