regał z książkami

Mam w domu kilka książek religioznawczych, ha, może nawet kilkanaście

Mam w domu kilka książek religioznawczych, ha, może nawet kilkanaście, które przeczytałem w czasach, gdy mój umysł był w stanie zrozumieć coś więcej, niż pasjonującą skądinąd historię klątwy, jaka ciążyła nad rodziną Baskervillów. Czytać lubiłem zawsze, ale dzisiaj, jeśli przygody Sherlocka Holmesa mnie znudzą, sięgam jedynie po Pratchetta lub Tolkiena, których czytanie przychodzi mi o tyle łatwo, że wiem, co będzie w następnym zdaniu. Ich powieści są dla mnie jak Biblia.
Niby mam więc w domu te bardzo ciekawe, z tego co pamiętam, tomiszcza i czasem je przeglądam, bo w takiej na przykład „Potędze mitu” Campbella są bardzo fajne fotki, na których jest Luke Skywalker czy Darth Vader, ale traktuję je obecnie jedynie jako niezastąpione źródło ciekawych towarzysko spostrzeżeń.

Eliade, Campbell, czy starszy niż pierwsze odcinki „Na dobre i na złe” Frazer. Dzięki nim wiemy, że już w starożytnych germańskich eddach, dało się przeczytać o kimś, kto powiesił swojego boga na drzewie. Wiemy także, że posąg boskiej Izydy trzymającej w ramionach swego syna Horusa został zaadoptowany na potrzeby wiadomo jakiego wizerunku, a Noc Świętojańska, to nic innego jak pogańskie święto zrównania Dnia z Nocą.

No właśnie ogień, czyli gorąco! Przypomniało mi się, że te książki posiadam, dziś w autobusie miejskim, gdy po raz setny chyba w tym tygodniu usłyszałem: „Boże, jaki upał!”. Czy nie wydaje Wam się, że tym bliżej nam do Boga im jest cieplej? Boga rozumianego jako pewne pożądane w każdej kulturze zjawisko, a więc nie tylko tego, przepraszam, za uproszczenie – naszego, z siwą jak Gandalf brodą.

„Boże, ale upał!” „O Matko Boska, chyba nie wyrobię”. „Jezu, leje się ze mnie jak z cebra,”

Czy właśnie dlatego, nie znamy przykładów religijnych eskimoskich ekstremistów albo fundamentalnych bojówek terrorystycznych z Grenlandii? Zauważyliście, skąd pochodzą ci wszyscy, gotowi siać ziarno religijnego terrroru?
Ok, w Himalajach dochodzi do mało świeckich sporów, a wszyscy wiemy, że najcieplej to tam nie jest, ale umówmy się, w tym samym autobusie za kilka miesięcy usłyszę: „O kur… jak zimno!” albo „Cholera, zaraz odpadną mi palce” lub „Ja pier…nóg nie czuję, a to dopiero Bankowy” I coś w tym jest! Czy są to tylko językowe klisze?

Bóg Saturator, Bosko było dziś nad Basenem, Błogosławmy tych, którzy stworzyli Fontannę. Coś mi się wydaje, że żadnej religii nie da się brać na chłodno. Na szczęście, podobno od soboty ma padać, bo jeszcze kilka takich dni i zacząłbym pisać kazania o złych powszechnie skutkach ocieplenia klimatu. A tak, spadnie deszcz, przyniesie orzeźwienie, może nawet, czego bardzo bym sobie życzył, burzę. Kto dziś pamięta, że Bogiem Gromów i Błyskawic był Zeus?

Może ci którzy wyjechali do chłodnej jak sądzę w porównaniu do tego, co dzieje się w Polsce, Grecji. Ale jutro, czy w sobotę, nikt Greka nie będzie udawał. „O fuck, ale rąbnęło!” „Do diabła, było blisko!” „Shit, mam nadzieję, że zamknąłem okno” I znowu wszystko wróci do normy. Religii potrzebny jest ogień, upał i stosy. Na szczęście, mokre drzewo się nie pali. Znużeni patosem najpiękniejszego, jaki pamiętam czerwca, czekamy na deszcz. Ale niech kur… pada tylko do poniedziałku.



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Mam w domu kilka książek religioznawczych, ha, może nawet kilkanaście' Brak komentarzy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten post!

Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl