bank

Dostałem dziś pismo z banku

Dostałem dziś pismo z banku. Drogą elektroniczną czyli mejlem. Kiedy byłem mały zbierałem znaczki. Miałem, o ile dobrze pamiętam trzy klasery. Dzisiaj o znaczki coraz trudniej. Przyszło więc pismo. Mejlem. Bank zachęcał mnie w nim do zapoznania się z nowym regulaminem zakupu akcji. Zdziwiło mnie to niezmiernie, bo szczerze mówiąc nigdy żadnych akcji nie kupowałem. A na pewno nie robiłem tego w tym akurat banku. Z drugiej strony ucieszyłem się bardzo, bo nie było to wezwanie do spłaty kredytu we frankach lub informacja o zajęciu moich nieruchomości z uwagi na brak u mnie franków właśnie. Postanowiłem jednak tą sprawę wyjaśnić.

Wysłałem na adres nadawcy list z prośbą, by jakaś miła pani lub miły pan nie trudzili się więcej i niepotrzebnie mi takich pism nie wysyłali. Nie jestem Waszym Klientem. Nadmieniłem we wstępie. Proszę to sprawdzić i wykreślić mnie z listy Waszej korespondencji. Odpowiedź przyszła natychmiast. Dziękujemy za kontakt, wkrótce odezwie się do Pana nasz pracownik. To miłe, że się tak zapowiadają.

I rzeczywiście w ciągu kwadrans niejaki pan Marcin się odezwał. Poprosił mnie o podanie moich danych tak, by mógł mnie zweryfikować i zająć się moim przypadkiem. Konieczny do tego był mu numer Klienta, pesel, mój adres zamieszkania i informacja o tym, czy mam konto służbowe czy prywatne.

Panie Marcinie, napisałem od ręki. Ja nie jestem Waszym Klientem. Nie posiadam więc tych danych.

Dziękujemy za kontakt, wkrótce odezwie się do Pana nasz pracownik. Pani Justyna, która napisała do mnie po chwili przeprosiła za kłopot. Oczywiście zajmie się moją sprawą natychmiast, ale musi mnie zweryfikować. Sam pan rozumie panie Michale, ochrona danych osobowych. Proszę mi podać swój numer Klienta, pesel, adres i tu pytanie dodatkowe, czy ma pan konto w złotówkach czy walucie. Jestem osobą zazwyczaj grzeczną i niezwykle lubię sztukę epistolografii. Poza tym pisanie do kobiety jest czymś dużo przyjemniejszym niż do mężczyzny.

Pani Justyno, mam nadzieję, że znajdują panią w jak najlepszej kondycji zdrowotnej, a i u dzieci jak sądzę wszystko w porządku, bo nic pani o nich nie pisze. Nie jestem Waszym Klientem i trudno jest mi podać potrzebne pani informacje. Mogę za to napisać coś o sobie, bo widzi pani lubię wiersze. Dziękujemy za kontakt, pracownik. Są profesjonalistami trzeba im to przyznać, bo i tym razem zareagowali natychmiast. Kiedy jednak po raz trzeci przeczytałem pismo od tym razem pana Bogdana z prośbą o moje dane, bo bez nich sprawa nie może być rozpatrzona, nie wytrzymałem.

I założyłem. Na wszelki wypadek i konto prywatne i służbowe i w złotówkach i w euro. Poprosiłem też o trzy karty kredytowe, wypełniłem wniosek o pożyczkę i kupiłem te akcje z pierwszego pisma. Na wszelki wypadek. Bo może pani Marta zażąda akurat jakiejś wzmianki o nich.



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Dostałem dziś pismo z banku' masz 3 komentarzy

  1. 5 lipca 2017 @ 6:49 am Ola

    W latach osiemdziesiatych budka telefoniczna byla, ale pod domem prezesa. Jeszcze troche i znow tak bedzie. Ciekawe, czy tez sie bedzie z Londynu liczylo? 😉
    A co do posta wlasciwego, to dziwi mnie brak u Ciebie frankow. Moze trzeba bylo nie wyrzucac tego zbioru znaczkow? Wszystko mialbys teraz ofrankowane 😉

    Reply

    • 7 lipca 2017 @ 6:03 am Misiek

      Ola, z Londynu się już nie liczy, bo znieśli roaming 🙂 To dobra wiadomość! Zła jest ta, że nie ma już kamieni w Jeleniej Górze.

      Reply

    • 7 lipca 2017 @ 6:04 am Misiek

      A Franki zamieniliśmy na Hanki. Hanki są przyszłościowe 🙂

      Reply


Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl