babcia Jasia

Dlaczego nie wolno wyrzucać torebek po mleku?

Nuciła. Codziennie. Nie jakieś znane przeboje. Kiedy się żyje na tym świecie 90 lat, to doprawdy trudno się zdecydować, którą piosenkę wybrać. Babcia nuciła więc tak po prostu. Dla przyjemności. By pokazać wszystkim, że ma dobry humor. A miała go zawsze. Podobnie jak zarumienione policzki. Podkreślone dyskretnie różem szminki. Wyskrobanej do końca. Bo przecież nic się nie może zmarnować. Ziemniaki z wczoraj zamieniała w czarodziejski sposób w kopytka. Z rosołu robiła hokus pokus krupnik. I nie wolno było wyrzucać torebek po mleku. Nigdy z nich nie korzystała. Czekały sobie po prostu wyszorowane i wysuszone na cięższe czasy. Chociaż te akurat było trudno zdefiniować, bo za Niemca nie było najgorzej. Był nawet jeden, któremu Babcia się podobała. Chociaż to mogłem sobie dodać. Kochało się w niej tak wielu Polaków, że jeden Niemiec nie robił różnicy. Mój prawdziwy dziadek zmarł wcześnie, ale po nim był jeszcze dziadek Stach, który z Babcią robił kiełbasy i handlował wódką, pan Bolek z pierwszego piętra, bohater wojenny, kolejny Stach, młodszy, z bloku obok i ten, który pisał jej wiersze, na maszynie do pisania. Kartki były pożółkłe, ale po przeczytaniu tych wierszy nawet ja miałem rumieńce. A Babcia nuciła, kiedy je razem czytaliśmy. Jeszcze głośniej. Czy byłem zazdrosny? Pamiętam, że gdy mieszkałem już sam, często rozmawialiśmy przez telefon. Ja w taksówce, jadąc z domu do pracy, ona u siebie. „Fajną ma pan tą dziewczynę” komentował taksówkarz, nie rozpoznając, z kim rozmawiam. Tak, najlepszą. Odpowiadałem gapiąc się z uśmiechem przez szybę. Najwspanialszą.



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Dlaczego nie wolno wyrzucać torebek po mleku?' masz 3 komentarzy

  1. 12 lipca 2017 @ 5:04 pm Agnieszka

    Misiek, normalnie wzruszeniem szkli się wzrok… Moja też te torebki szorowała, serio!

    Reply

    • 12 lipca 2017 @ 6:25 pm Misiek

      Agnieszka, taka niziutka, blondynka, o jasnoniebieskich oczach? 🙂

      Reply

      • 12 lipca 2017 @ 7:14 pm Agnieszka

        Moja miała czarny kok, oczy zielone i też pomadki wygrzebywała do koniuszka… i była autentyczną poetką… a jej pierogi to dopiero była poezja… ech te babcie…

        Reply


Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl