sugar

Czym różni się pies od kota?

Czym różni się pies od kota? Pytanie to dosyć głupie, bo wszyscy wiemy, że wystarczy rzucić patyk.

Wiadomo. Pies przyniesie go od razu, a kot będzie czekał, aż my po niego pójdziemy. Czy jednak na pewno? Znam osobiście kilka psów, które po patyk i owszem pobiegną, ale po drodze wpadną na wiewiórkę, czyjąś skórzaną piłkę, czy drugiego psa. Po kilku sekundach wzajemnego obwąchiwania ogonków może się okazać, że pies poczuje potrzebę dłuższego spaceru. Na przykład do Ciechanowa. Załóżmy na potrzeby eksperymentu, że suczka, którą właśnie spotkał była akurat stamtąd

Znajdą się i takie koty, które widząc rzucony patyk po niego pójdą. Wiedziałem, że tego żyrandola nie lubi, ale rozbił przy okazji sześć szklanek od mamy, wazon z kwiatami na drugą rocznicę ślubu i laptopa swojej żony, jak mu go nie przyniosę to ktoś mu zaraz połamie nogi, a o kulach przecież nie da rady mnie karmić. Wiele kotów mieszka w kawalerkach i wie, że próba rzucania patyka w mieszkaniu może mieć daleko idące konsekwencje. Grozi niekiedy śmiercią głodową

Jak więc ustalić, jaki mamy gatunek zwierzaka, jeśli wiemy, że patent z patykiem nie zadziała?

Psy reagują dość dobrze, o czym łatwo się przekonać, spacerując z nimi po jakimkolwiek parku, na hasło: Noga!. Jeśli ktoś, idąc samotnie ze smyczą w ręku, wykrzykuje to co chwila, możemy zakładać, że jego pupilem jest pies.

Czy zastanawialiście się jednak kiedyś, co pies sobie wyobraża, słysząc te dwie sylaby? Nam się wydaje, że powinno to być coś w stylu Gdzie idziesz baranie, tyle razy ci tłumaczyłem, że masz iść blisko mojej kończyny No dobrze, myśli sobie potomek bezwględnych i wyjątkowo sprytnych wilków, ale kończyny której? Prawej czy lewej? mam ocierać się o nią psykiem, czy trzymać się raczej nogawki. Zębami. A przede wszystkim, co pomyślą inne psy, gdy zobaczą, że wybrałem opcje pierwszą?

Który mąż wchodząc do domu i wołając Obiad! zakłada, że żona zrobi precyzyjnie mielonego z ziemniakami oraz marchewką z groszkiem, chociaż wczoraj tyle gadał o gołąbkach? Czy żona krzycząc w połowie lipca Urlop! zakłada, że jej wybranek precyzyjnie wybierze tą mała wyspę w Grecji z hotelem czterogwiazdkowym, którego właściciel widząc pomarańczową opaskę na przegubie nie policzy za dodatkowe drinki? „Jak to kochanie nie lubisz Sopotu? Przecież mówiłaś wyraźnie Urlop!

Moim zdaniem, test przy pomocy patyka, czy rzucania odpowiednich słów, oblać może co drugi czworonóg. To się nie sprawdza. Znam koty, które słysząc tradycyjne „kici kici” wiedzą dobrze, że oznacza to: Halo, przyszła pani weterynarz i chce was zbadać, więc wyjdźcie spod tego tapczanu sierściuchy z piekła rodem. I nie ma głupich, nie wyjdą. Chyba, że słyszą „kici kici” a w domu nie będzie już tego zapachu. Biały kitel, metalowy blat, termometr w … Ludzie to barbarzyńcy!

Odpada więc opcja, że psy reagują na „noga” a koty na „kici kici”.

Jak więc je rozpoznać? Kłębek wełny? Pluszowa kość? Mysz-zabawka naszprycowana kocimiętką? Gumowy kurczak? Nic z tego! Nie zadziała nawet i ten stereotyp, że jeśli jakiś zwierzak goni za drugim, to pewnie ten z przodu jest kotem. Wielokrotnie widziałem sytuacje odwrotną, choć pies był jak Mike Tyson, a kot tylko czarny.

Kogo więc mamy? Czy na prawdę jesteście tego pewni?

Koty są niezależne, a psy robią sztuczki. Kiedy jedna z moich kotek wyczerpie cały repertuar sztuczek, by mnie obudzić, a ja wciąż udaję, że śpię, gryzie po prostu drugą i ta fuka tak głośno, że umarły wstałby z grobu. Sztuczka? No sztuczka!

A ja reaguję na nią jak pies Pawłowa, czyli wstaję i wrzucam im do miski żarcie. Kiedy przychodzę do domu po pracy druga z moich kotek, ta rano gryziona, nie przestanie machać ogonkiem dopóki jej nie pogłaszczę. I jest w tym konsekwentna nie mniej niż jakiś wyżeł czy jamnik.

Obie są niezależne, ale wystarczy, że rano z sypialni przejdę do łazienki, a są tam razem przed mną. Przyznaję, uczucie to dziwne. A potem wstyd. Patrzą zażenowane, jak po raz kolejny szukam czystej bielizny w pralce. Wiedzą bardzo dobrze, że jej tam nie znajdę. I jak pies przynoszą mi wtedy kość. To znaczy mysz zabawkę.

Czym więc różni się pies od kota? A może po prostu, to nie ma znaczenia? Najważniejsze jest to, że bez nich bylibyśmy jeszcze bardziej samotni? Hau, hau. Miau, miau. Daj spokój! Właź pod kołdrę. Jest dziś zbyt późno na ćwiczenie języków obcych. I tylko mi się tam nie kręć, bo zamienię cię na papużki.

A zwierzak sobie wtedy myśli: Kłamca, kłamca, kłamca. Ludzie to barbarzyńcy


Tagi: , ,


Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Czym różni się pies od kota?' masz 2 komentarzy

  1. 4 lipca 2017 @ 8:18 pm Asia

    Sprawdza się taka sekwencja: głaskanie – mruczenie – głaskanie = kot. Głaskanie – mruczenie – bandażowanie palca = pies.

    Reply

    • 5 lipca 2017 @ 7:47 am Misiek

      Asia, z tym palcem…. Doskonałe!

      Reply


Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl