eco

Arcynudne grzebanie w popiele pozostałym z królestwa pewnie bardzo zresztą ciekawego dzieciństwa.

Zróbmy eksperyment, drodzy Czytelnicy i dajmy do przeczytania tę książkę komuś, kto nie zobaczy strony tytułowej i nie pozna autora. Gwarantuję, że zaśnie zaraz po tym jak Jumbo przyjeżdża na wieś. Obudźmy znudzonego i powiedzmy: „hej to książka wielkiego Umberto, jak mogłeś zasnąć, o niewierny!”. Jestem przekonany, że zawstydzony, podpierając oczy zapałką, tą uwagę czynię oczywiście tylko na marginesie, będzie brnął, strona po stronie, od zmierzchu do świtu, pomiędzy ustami a brzegiem pucharu, byle tylko skończyć i wydać głośne: „wow, Umberto jest rzeczywiście wielkim pisarzem!” Proszę wybaczyć ten długi wstęp, prawdopodobnie nie był konieczny podobnie jak wydanie opisywanej w niej powieści. Wstęp ów, miał na celu jedynie wskazanie źródła nieuzasadnionego zachwytu, jaki okazuje wielu czytelników czytających dzieła wielkich pisarzy. („Jest pan moim ulubionym autorem, znam tytuły wszystkich pana książek”)

Każdy ma prawo do własnego osądu, ale i do krytyki, bo widzicie państwo: moim zdaniem „Tajemniczy płomień królowej Loany” jest to bez wątpienia jedna z NAJNUDNIEJSZYCH książek tego autora. Nie ma w niej za grosz tajemniczości, a jedyne zaskoczenie budzi w nas fakt, że autor zmusiwszy nas do przebrnięcia przez encyklopedycznie wymienioną zawartość piętnastu pudeł na strychu, znajduje w sobie odwagę, by zanudzać nas zawartością pudeł kolejnych. I męczy, męczy, męczy nas opisem tego, co odnalazł w pudle szesnastym, siedemnastym itd, itd. Proszę państwa to nie jest powieść, to jest leksykon i byłoby dużo dużo lepiej dla Szanownego Pana profesora, gdyby na taką właśnie formę się zdecydował. Przecież jego książki dotyczące zagadnień teoretycznoliterackich, a nawet felietony sprzedają się równie dobrze. Po co nam forma powieści postmodernistycznej w tym wypadku? Żeby przekonać nas do tego, że to, co robiliśmy w dzieciństwie ma wpływ na to, co robimy jako dorośli ludzie? Błagam! Klękać kochani i bić czołem za swieżość pomysłu.

Na czym konkretnie polega siła tej powieści? Czy wątek amnezji był już w litetraturze tysiące razy? TAK! Pokazywanie go w sposób najnudniejszy z możliwych, czyli śledzenie chronologicznie każdej rzeczy (rzeczy powtarzam, nie wydarzenia), której bohater w przeszłości dotykał; robienie tego po to, by cokolwiek sobie przypomnieć, byłoby nazwane grafomanią, gdyby taką książkę napisał jakiś np. polski debiutanat. Co nietuzinkowego ma najnowszy bohater wykreowany przez Eco? Co nas ma zaangażować w jego kłopoty z pamięcia?  Ok, dziadek poukładał wszystkie rzeczy swojego wnuka w pudełka, opisał je jak bibliotekarz i porozstawiał tak, żeby przejscie od jednego do drugiego zajęło morderczo nudne pół strony. Rewelacja! No dobrze, to spróbujmy inaczej. Co nietuzinkowego może miec w sobie bohater, który przeczytał wszystko? Czy Borges kiedykolwiek nas zanudził wymienieniem wszystkich książek, jakie miał w ręku? Co jest coś ciekawego w tych „ścieżkach do zakamarków utraconej pamięci”? Kiedy byłem dzieckiem każda „ścieżka” budziła moja wyobrażnię, ale w tej książce mamy do czynienia nie ze „ścieżkami” a z autostradą nudy wytyczoną spychem banalnego patentu! Ależ to szczęście, że w domu, który bohater odwiedza było akurat wszystko, czego potrzebował biedny, zagubiony Jumbo,by odnależć siebie. Ale to szczęście!

Ta powieść w momencie, w którym Jumbo rozpoczyna mozolną, i niestety arcynużącą, szperaninę wśród stert starych książek, czasopism, zeszytów szkolnych, a nawet… znaczków pocztowych i pudełek po papierosach, niestety się kończy. Kończy się zanim się zaczęła. Ecolodzy zakrzykną: „hańba, ta powieść ma otwartą formułę!” Niestety encyklopedyczne opisy w „Wyspie” czy erudycyjne pasaże w „Imieniu” były perłami, a te w „Płomieniu” są kamieniami … u szyi. Nieprzeciętny dar narracyjny? A co jest nieprzęcietnego w konstruowaniu fabuły w taki oto sposob: Bohater A przeglada rzeczy. Gdy bierze kolejną  do ręki pojawia się arcyciekawy stylistycznie łącznik: „a oto kolejna rzecz, którą napotkał”. WOW! Tu następuje opis następnej rzeczy!

Jeśli chcemy sobie powspominać, to napiszmy pamiętnik i nie mąćmy głowy czytelnikom. Dlaczego? Przez szacunek! Bo w przeciwnym wypadku będę miał wrażenie, że zrobiono mnie w balona. Zaczynam podejrzewać, że książka ta powstała dlatego, że widząc u siebie na półce arcyciekawą i rewelacyjną książeczkę o Supermanie i literaturze klasy b, Pan Profesor zdumiał się wielce: „hej a dlaczego ona taka mizerna i  cieniutka? Przecież można z tego zrobić baaaardzo grubą powieść. I niestety….. zrobił to. Ale, czy ktokolwiek z jego sympatyków oczekuje sześciotomowego cyklu na podstawie „Przechadzek po lesie fikcji”? Przez litość nie odpowiem! Z uwagi na popularność każdego tytułu z nawzwiskiem Eco zabieg to na pewno zrozumiały, lecz czy ta popularność się utrzyma, to inna sprawa.

Proszę wybaczyć to złorzeczenie, bo w gruncie rzeczy, jako oddany i wieloletni fan, ja naprawdę bardzo, ale to bardzo polecam wszystkie książki Umberto Eco. Oprócz tej.



Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'Arcynudne grzebanie w popiele pozostałym z królestwa pewnie bardzo zresztą ciekawego dzieciństwa.' masz 2 komentarzy

  1. 4 maja 2012 @ 1:46 pm rejsy chorwacja

    kapitalne 😀 Pozdrawiam Serdecznie Polecam

    Reply

    • 29 maja 2012 @ 5:52 pm Misiek

      rejsy chorwacja – bardzo bardzo dziękuję!! I przepraszam, że dopiero teraz, ale na jakiś czas byłem zajety arcynudnym grzebaniem w sprawach służbowych 🙂

      Reply


Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl