IMG_6219

O t-shircie, który mówił

Kupiłem niedawno t-shirt, który mówił. Poważnie. I to nie byle jak. To była zwyczajna, bawełniana emka. Szara, bez nadruku. A słownictwo, składnia? Cóż, powiem tyle, że znam bardzo dobrze kilka koszul z białym kołnierzykiem, zapinanych wysoko pod szyją, które mogłyby mu pozazdrościć erudycji. Czytał lub sprawiał tylko takie wrażenie, ale pomylić się było łatwo, Dostojewskiego, Kanta i E.E. Cummingsa. I potrafił rozprawiać o nich godzinami. I to dosłownie, bo uprałem go dnia następnego. Zgodnie z informacja zawartą na etykiecie. Prać w temperaturze czterdziestu stopni, z rzeczami o zbliżonych kolorach. Nie wirować. Jakież było moje zdumienie, gdy po wyjęciu z pralki usłyszałem.

Stary, ale wczoraj dali czadu, co? Z tą Armenią. Myślałem, że oszaleje, jak ten Harojan śmignął. Ty, no rozumiesz? Z rzutu wolnego i taka siata!

Sprawdziłem szybko w internecie, bo na piłce nożnej się nie znam. Wtorek, 11 października. Polska – Armenia, 2:1. No to sobie pogadaliśmy, cholera! Przeklinającą coraz odważniej koszulkę zaniosłem do sklepu, w którym ją kupiłem. Opowiadam sprzedawcy całą historię, chce zgłosić reklamację, a gość zza lady mi mówi: „Ty, ale to chyba dobrze, że tą drugą strzeliliśmy, bo byłby wstyd na całą Polskę”. I szczerze mówiąc mam teraz problem. Bo te brązowe sztruksy, rozumiecie, niby z Nabokova to kojarzą tylko “Lolitę” i szczerzą się przy tym porozumiewawczo, ale ostatnio w metrze zaczęły z pamięci cytować Tuwima. “Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta”. Prać więc je dziś wieczorem czy nie prać, bo to już trzeci miesiąc, jak je noszę. A może pójdę w nich po prostu na jakąś demonstrację? I stanę naprzeciwko tych w brunatnych koszulach? Może ktoś je zamiast mnie spierze? Powiecie, że to metoda na tchórza? Pozwolę sobie się nie zgodzić! Naprzeciwko tamtych? W dzisiejszych czasach? To chyba jednak odważnie!


Tagi: , ,


Jak to jest? Zarabiać na życie pisząc. Dla innych. Na zamówienie. Przez blisko dwadzieścia lat? Wszystko szło dobrze do momentu, kiedy frank był po dwa złote. Byłem nawet raz, czy dwa razy w Stanach. I za każdym razem, gdy wracałem myślałem sobie, już wystarczy. Pora przejść na emeryturę i wreszcie zrobić coś dla siebie. Poszedłem do fryzjera. I założyłem bloga. Dlatego, że pamiętam lata dziewięćdziesiąte i czasy, gdy do znajomych dzwoniło się z budki. Pamiętam też osiemdziesiąte, w których budek nie było. Była za to Madonna. Czy jest sens o tym wszystkim pisać? Cóż, to chyba bardzo dobre pytanie.


'O t-shircie, który mówił' Brak komentarzy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten post!

Chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami?

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany.

copyright © misieknaantenie.pl